Rozmowy

Ci turyści nie przyjechaliby do Polski, gdyby nie imprezy sportowe

Adam Zaborowski (z lewej), doradca prezesa POT i Tomasz Rachwał, prezes PSP

O turystyce związanej z wydarzeniami sportowymi rozmawiamy z Tomaszem Rachwałem, prezesem Polish Sport Promotion i Adamem Zaborowskim, doradcą prezesa Polskiej Organizacji Turystycznej, między innymi kierującego wcześniej w POT zespołem ds. UEFA EURO 2012. Firma PSP kierowana przez prezesa Rachwała jest w 2014 roku organizatorem trzech międzynarodowych imprez sportowych w Polsce. Super Meczu na Stadionie Narodowym pomiędzy hiszpańskim Realem Madryt i włoską Fiorentiną; we Wrocławiu towarzyskiego spotkania Śląska Wrocław i wicemistrza Niemiec Borussii Dortmund; w Warszawie 5. Memoriału Kamili Skolimowskiej.

Aktualnosci Turystyczne: - Polska Organizacja Turystyczna wykorzystuje międzynarodowe imprezy sportowe do promowania Polski i polskiej turystyki za granicą. Kolarska Liga Mistrzów – Tour de Pologne otrzymała nawet wyróżnienie w konkursie POT na najlepszy produkt turystyczny. Potencjał promocyjny Super Meczu i innych imprez Polish Sport Promotion również sprawia, że w ocenie jurorów konkursu mogłyby one mieć spore szanse.

Tomasz Rachwał: – Sport i turystyka są nierozłączne, ten związek bezsprzecznie istnieje. W przypadku Super Meczów, a także zawodów lekkoatletycznych, mogą one bez wątpienia stanowić podstawę turystycznych produktów pobytowych, a na pewno jego ważnych elementów składowych. Aby nie być gołosłownym, podam przykład. Ubiegłoroczny Super Mecz Lechii Gdańsk i FC Barcelony na stadionie PGE Arena, podobnie jak tegoroczny pomiędzy Realem Madryt i Fiorentiną na Stadionie Narodowym, weszły do pakietów pobytowych wielu hoteli. Imprezy sportowe, które organizujemy nie ograniczają się do terenu obiektów, na których rywalizują zawodnicy. Towarzyszy im wiele dodatkowych atrakcji, które urozmaicają wydarzenie i poszerzają jego formułę. Polish Sport Promotion współpracuje z wieloma partnerami, których działalność w całości lub części mieści się w dziale gospodarki turystycznej. Wśród nich, obok hoteli, są porty, linie lotnicze, a także biura podróży.

Adam Zaborowski: – Jednym z partnerów jest Polska Organizacja Turystyczna. W ubiegłym roku POT aktywnie uczestniczyła w przygotowaniach i promocji towarzyskiego meczu piłkarskiego Lechii Gdańsk i FC Barcelony. W tym roku kontynuujemy współpracę. Zagraniczne ośrodki POT promują wydarzenie wśród kibiców, turystów i dziennikarzy, hiszpańskich i włoskich.

Pomysł i realizację imprez Polish Sport Promotion oceniam wysoko, są dobrze zaplanowane i profesjonalnie przeprowadzone. Stwierdzam to jako obiektywny kibic, uczestnik wielu imprez sportowych i turystycznych. Mam też na ten temat opinię jako przedstawiciel instytucji zajmującej się promocją Polski i narodowej turystyki. Oceniam, że udany pomysł i jego sprawna realizacja budują dobry wizerunek Polski za granicą. W oparciu o dotychczasowe pozytywne doświadczenia, POT jest w trakcie opracowywania planu dalszej współpracy, pełniejszego, bardziej intensywnego wykorzystania produktów Polish Sport Promotion w promocji turystycznej naszego kraju. Doświadczenia krajów organizujących międzynarodowe wydarzenia sportowe dowodzą, że niewiele elementów wywiera silniejszy wpływ na ostateczny wizerunek kraju gospodarza, jaki utrwala się po zakończeniu imprezy, aniżeli profesjonalizm w obsłudze kibiców i turystów, sprawna organizacja wydarzeń sportowych i mnogość ofert pobytowych zaproponowanych przyjezdnym. Dlatego w gronie współpartnerów nie może zabraknąć polskiej branży turystycznej. O ile Polish Sport Promotion potwierdził, że nie zawiedzie i wywiąże się kompetentnie z obowiązków organizatora międzynarodowych widowisk sportowych - tak teraz po stronie touroperatorów i organizatorów wypoczynku leży wypełnienie ofert konkretnymi propozycjami, które urozmaicą pobyt w mieście, skłonią do jego przedłużenia i zachęcą do powtórnego przyjazdu, czy to przy okazji kolejnych meczy i zawodów, czy wyłącznie w celach turystycznych. Taki całościowy produkt powinien spotkać się z zainteresowaniem klientów, przede wszystkim turystów, którzy lubią atmosferę międzynarodowych imprez sportowych, ale nie chcą ograniczać wyjazdu jedynie do pobytu na trybunach i kibicowaniu swoim drużynom. Szukają także innych wrażeń, niekonwencjonalnych przeżyć, sposobów atrakcyjnego spędzenia czasu. Nastawiają się na poznawanie miasta, kultury regionu, korzystanie z usług, dokonanie zakupów, i gotowi są mniej lub bardziej odchudzić portfele dla zaspokojenia przyjemności pobytu w innym kraju. Słowem, to grupa potencjalnych klientów warta zainteresowania wielu branż.

AT: - Na czym polegają atrakcje okołomeczowe, które planuje Polish Sport Promotion?

Tomasz Rachwał: - Staramy się rozszerzyć formułę imprez sportowych o wiele elementów typowych dla festynów i pikników rodzinnych, między innymi o występy estradowe, stoiska promocyjne, konkursy, pokazy i tak dalej. Nie ograniczamy się jednak wyłącznie do rozrywek. Chodzi nam o coś więcej. W tym roku przed Super Meczem kilkaset dzieci, które w przyszłości, mam nadzieję, zabłysną talentem na miarę Lewandowskiego, weźmie udział we wspólnym treningu na murawie stadionu. Ci mali adepci piłkarscy zapoczątkują akcję społeczną związaną z upowszechnianiem zdrowego stylu życia. Z prowadzonych badań wynika, że młode pokolenie w Polsce cierpi na wiele przypadłości z powodu otyłości. Dodajmy do tego niechęć do aktywności fizycznej, i niepokojące zjawisko masowych zwolnień z lekcji WF, które rodzice beztrosko wystawiają dzieciom, bagatelizując zdrowotne konsekwencje braku ruchu swoich pociech. Jak bardzo banalnie nie brzmiałby znany slogan „ruch to zdrowie", zamierzamy go popularyzować na nasz sposób. Najpopularniejsza dyscyplina sportowa, jaką jest piłka nożna, będzie dobrym początkiem. Zachęcamy, staramy się pobudzić wyobraźnię, zaszczepić bakcyla sportu. Współpracujemy z wieloma fundacjami i instytucjami, które między innymi spełniają marzenia dzieci. Aranżujemy spotkania z największymi gwiazdami światowych boisk.

AT: - Takie spotkanie może być też marzeniem fanów wykupujących turystyczny pakiet pobytowy.

Tomasz Rachwał: - Owszem, rezerwujemy specjalne akredytacje dla wybranej grupy klientów. Upoważniają one do poruszania się po rejonach zazwyczaj niedostępnych dla kibiców, brania udziału w spotkaniach z zawodnikami, krótko mówiąc poznawania złożoności widowiska z bliska, od kulis. Sama skala robi wrażenie, w końcowym momencie ekipa zaangażowana w prawidłowe przeprowadzenie Super Meczu liczy ponad tysiąc osiemset osób.

AT: - Nowoczesna infrastruktura sportowa, która powstała w Polsce, aby najlepsze jedenastki Europy mogły rozegrać mecze podczas Euro 2012, stwarza doskonałe warunki do rozwijania przedsięwzięć gospodarczych w oparciu o imprezy sportowe i wydarzenia im towarzyszące.

Tomasz Rachwał: – O powodzeniu planów decyduje wiele czynników. Kluczową rolę odgrywają silni partnerzy. Tacy jak na przykład Eurosport. Menedżerowie tej stacji telewizyjnej, współpracującej z Polish Sport Promotion, poszukują produktu sportowego, który mogliby promować opatrując własną marką. Rozważają, jako jedną z kilku, naszą propozycję, aby taki produkt umiejscowić w Polsce. Nie wiadomo, jakiego dokonają wyboru. Końcowy sukces nie zależy też do końca wyłącznie od nas, lecz od partnerów, jakich uda nam się pozyskać do projektu po stronie polskiej. Eurosport jest silną marką rynkową, posiadającą sprofilowaną docelową grupę odbiorców o określonych zainteresowaniach i wyższym od przeciętnego statusie finansowym. Ci klienci w całości spełniają oczekiwania sektora turystyki przyjazdowej. Przedsięwzięcie dobrze rokuje biznesowo, i szerzej wizerunkowo, ponieważ fakt goszczenia nad Wisłą największych sportowych sław, członków ich ekip, kibiców i turystów, przyczyni się do poprawy postrzegania Polski i Polaków za granicą.

AT: - Jak idzie poszukiwanie partnerów?

Tomasz Rachwał: - Nie jest to łatwe. Myślę że władze miast w innych krajach bardziej cenią wartość goszczenia takich wydarzeń. Wielu przykładów wykorzystania imprez komercyjnych w promocji dostarczają miasta czy regiony włoskie, umiejętnie prezentujące w relacjach Eurosportu walory turystyczne i potencjał inwestycyjny obszarów miejskich. Dążymy, aby polskie miasta również tę metodę zastosowały, jest ona skuteczna, daje przewidywalną perspektywę przyszłych dochodów. Przebieg ubiegłorocznego Super Meczu śledziło na ekranach telewizorów cztery i pół miliona widzów w Polsce. Dalsze kilkadziesiąt milionów za granicą. Był on transmitowany do stu dwudziestu krajów, sto osiemdziesiąt stacji telewizyjnych nadało skróty pomeczowe i komentarze. Te dane świadczą o wartości marketingowej przekazu o Polsce i mieście, które jest areną sportowego pojedynku.

AT: - Brzmi to zachęcająco, ale z Pana głosu przebija sceptyczna nuta.

Tomasz Rachwał: - Uważam, że nie możemy wyleczyć się z narodowego kompleksu. Z wielkim respektem, nawet z podziwem odnosimy się do osiągnięć firm zagranicznych. Nie doceniając własnych. Z chęcią, z wiarą w biznesowy sukces Polacy realizowali harmonogram przygotowań do Euro 2012 ustalony przez władze UEFA. W ocenach Super Meczu pozytywnego nastawienia jest mniej. Jestem pewien, że polskie firmy, sponsorzy i instytucje z zaangażowaniem przyjęłyby propozycje współpracy, gdyby wyszedł z nią ktoś z kręgu światowego przemysłu sportowego. Że jednak pomysł jest autorstwa rodaków, wzbudza odruchowe wątpliwości. Przedsięwzięcie ciekawe, ale może się nie udać. Myślę, że potrzeba nam więcej wiary we własne możliwości i umiejętności.

AT: - Pan jednak nie ma kompleksu.

Tomasz Rachwał: - Na pewno żadnego powodu do wstydu. Tworzymy zgrany, pracowity, profesjonalny, doświadczony zespół. Zasługą tego zespołu jest na przykład podpisanie kontraktu z Realem Madryt, najlepszą klubową jedenastką świata, drużyną, która nie siedzi na walizkach i nie rozgrywa codziennie meczów towarzyskich. W tym roku w Europie towarzysko zagra tylko raz, w Warszawie. Nigdzie indziej, tylko właśnie w Polsce, na murawie Stadionu Narodowego. Udało nam się zarezerwować termin i wynegocjować warunki. Byliśmy szybsi, ubiegliśmy promotorów drużyn innych krajów. Zagraliśmy najlepiej jak potrafiliśmy, i mieliśmy trochę szczęścia.

AT: - Jak w sporcie.

Tomasz Rachwał: - Dalszy ciąg, to jednak czysty menedżment. Prawa do transmisji telewizyjnej spotkania królewskich z włoską Fiorentiną zakupiły stacje w ponad stu krajach. Śląska Wrocław z Borussią Dortmund pięćdziesiąt osiem na całym świecie. Warszawski memoriał Kamili Skolimowskiej z udziałem rekordzisty świata, Jamajczyka Usaina Bolta obejrzą na żywo kibice lekkiej atletyki w ponad pięćdziesięciu krajach. Skala promocji tych trzech wydarzeń w mediach ma zasięg porównywalny do mistrzostw świata w piłce siatkowej, które Polska Organizacja Turystyczna wykorzystuje w swoich działaniach. Stąd nasza propozycja złożona narodowej organizacji turystyki w Polsce, abyśmy wspólnie postarali się wykorzystać mecze piłkarskie i miting lekkoatletyczny, polskie produkty, do promocji naszego kraju za granicą. Treści ukierunkowywane za pośrednictwem uruchomionego kanału informacyjnego trafią do setek milionów pozytywnie nastawionych bezpośrednich odbiorców.

AT: - Siłą nośną przekazu promocyjnego są emocje. Mecze towarzyskie nie budzą tak gorących emocji, jakie towarzyszą rywalizacji turniejowej.

Tomasz Rachwał: - W pewnym stopniu tak, ale widowiskowość meczów drużyn tej klasy co Real Madryt w niczym nie ustępuje spotkaniom pucharowym. To nie są outsiderzy ligowi, ale wysoko opłacani zawodowcy, którzy zawsze grają żeby wygrać,. Nigdy nie pozwolą sobie na lekceważenie kibiców, utratę opinii, zapisanie gorszego występu w kronice historii klubu. Ubiegłorocznemu Super Meczowi w Gdyni towarzyszyły emocje daleko większe od tych, jakich dostarczają występy polskich drużyn w eliminacjach do UEFA Champions League.

Adam Zaborowski: – Potwierdzam. Śledziłem z trybun przebieg meczu Lechitów i słynnej Barcy, utytułowanego zespołu, w którego barwach wystąpiły takie sławy, jak Lionel Messi i Neymar. Dramaturgia spotkania ekscytowała kibiców w stopniu najwyższym. Przypomnijmy, że Lechia, teoretycznie słabsza od przeciwników, dwukrotnie prowadziła. Dobrą grą zdobyła serca kibiców, którzy gorąco ją dopingowali. Końcowy remis, który był sukcesem piłkarzy z Gdańska uskrzydlił ich i dodał animuszu, który nie opuścił ich w kilku kolejnych spotkaniach po rozpoczęciu sezonu ligowego.

Tomasz Rachwał: – Komentatorzy sportowi nazwali tę reakcję piłkarskim syndromem Barcelony.

Adam Zaborowski: – Zwrócę uwagę i na inne aspekty. Przypomnijmy sobie, że po decyzji Komitetu Wykonawczego UEFA przyznającej Polsce i Ukrainie prawo organizacji finałów Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2012 roku, w krajach starej Unii podniósł się lament, że Euro będzie totalną klapą i blamażem gospodarzy. Nieprzychylni Polsce krytycy, posługiwali się wytartymi stereotypami przypisującymi Polakom wrodzony rzekomo brak zmysłu organizacyjnego. Nie zawiedliśmy, pokazaliśmy się z dobrej strony. Polska i Polacy zyskali w oczach sąsiadów bez zarzutu wywiązując się z zadania gospodarza trzeciej co do wielkości imprezy sportowej na świecie.

AT: – Niektóre dane w badaniach społecznych po Euro można interpretować, jako wzrost wiary Polaków we własne siły.

Adam Zaborowski: – Prezes Rachwał mówił, że zwykliśmy wątpić w samych siebie, w nasze możliwości. Po Euro 2012 nastąpił widoczny zwrot, zasadnicza poprawa samooceny. Polscy respondenci biorący udział w badaniu opinii publicznej w zdecydowanej większości wyrażali pogląd, że Polska powinna w przyszłości organizować duże międzynarodowe imprezy sportowe. Polish Sport Promotion należą się słowa uznania za spełnianie tych oczekiwań społecznych, umiejętne łączenie ich z biznesem sportowym i promocją Polski i polskiej turystyki przyjazdowej za granicą.

AT: – No właśnie, jaki jest odbiór cudzoziemców?

Adam Zaborowski: – Badania wskazują, że wymierne rezultaty przyniosła przemyślana kampania promocyjna wykorzystująca sportową rywalizację najlepszych europejskich jedenastek na boiskach polskich stadionów. Spośród obcokrajowców, którzy przebywali w Polsce podczas mistrzostw piłkarskich i zgodzili się odpowiedzieć na pytania ankieterów - osiemdziesiąt procent wyraziło chęć przyjazdu do naszego kraju ponownie, po zakończeniu turnieju. Większy odsetek, dziewięćdziesiąt dwa procent deklarowało, że będą taki przyjazd rekomendować krewnym i znajomym.

AT: – Wiarygodność anonimowych ankiet niekiedy bywa niewysoka.

Adam Zaborowski: – Ogólnie biorąc tak, ale tym razem deklaracje były szczere. Prognozy budowane w oparciu o nie, w dużym stopniu się potwierdziły. Dotyczyły one nowej kategorii turystów, którzy Polski nie znali, wcześniej polskich granic nie przekraczali i nie zamierzali tego robić w przyszłości. Jedynym motywem, jaki skłonił ich do zmiany decyzji były mistrzostwa piłkarskie, organizowane tu, a nie gdzie indziej. Kiedy byli już na miejscu, zaintrygowani naszym krajem, ujęci gościnnością Polaków, widząc rozwój i nowoczesność, zainteresowali się ofertą turystyczną.

AT: – Kibice których krajów najczęściej prosili o oferty?

Adam Zaborowski: – Co ciekawe, jeśli chodzi o Warszawę byli to Rosjanie. Przynajmniej tak wynika z danych zebranych przez biuro promocji miasta stołecznego Warszawy. Ale także wielu było Niemców, Hiszpanów, Włochów, i dziennikarzy z krajów arabskich.

AT: – Często powtarzanym w komentarzach po zakończeniu mistrzostw był zwrot: „Polska zyskała wizerunkowo".

Adam Zaborowski: – Bo to prawda. Przede wszystkim znacząco zwiększyła się rozpoznawalność Polski. I co ważne, w informacjach medialnych prezentowani byliśmy jako typowi Europejczycy, bliscy sąsiedzi, życzliwi, komunikatywni, otwarci w kontaktach z innymi ludźmi. Ten pozytywny odbiór społeczny miał naturalną konsekwencję, chęć bliższego poznania. Według danych uzyskanych na podstawie badań zleconych przez Ministerstwo Sportu i Turystyki, w roku 2013 Polskę odwiedziło prawie szesnaście milionów zagranicznych turystów, czyli o około siedem procent więcej niż rok wcześniej. Charakterystycznym zjawiskiem jest to, że wzrost odnotowały ośrodki, w których rozgrywane były mecze oraz te stanowiące centra pobytowe drużyn narodowych. Gdyby kogoś te statystyczne dane nie przekonywały, to kolejny czynnik w zasadzie wyklucza jakąkolwiek przypadkowość. Nowi turyści podążyli tropem piłkarzy z własnych krajów. Na przykład do Krakowa w 2013 roku przyjechało osiem milionów turystów, w tym dwa miliony cudzoziemców. Największą grupę stanowili Anglicy i Włosi, poza nimi Niemcy, Francuzi, Hiszpanie i Amerykanie. I znów nie ma w tym przypadku, ekipy Anglii i Włoch na czas Euro wybrały Kraków na miejsca pobytowe. Z kolei ubiegłoroczny mecz FC Barcelony z Lechią Gdańsk okazał się na tyle atrakcyjny dla hiszpańskich kibiców, że około dwóch tysięcy zdecydowało się dopingować swoich chłopaków na stadionie PGE Arena. Razem z nimi przyjechała także z Hiszpanii liczna grupa dziennikarzy, wśród nich nie tylko komentatorzy sportowi, ale na zaproszenie POT również specjalizujący się w tematyce turystycznej. Oni, przy okazji meczu, uczestniczyli dodatkowo w study press po Polsce. Medialnym pokłosiem gdańskiego Super Meczu i podróży dziennikarskich po naszym kraju było około półtora tysiąca publikacji w zagranicznej prasie.

AT: – Autorzy raportu przygotowanego na zlecenie ministerstwa określają poziom wzrostu przyjazdów turystycznych do Polski po mistrzostwach piłkarskich nawet powyżej dwudziestu procent.

Adam Zaborowski: – Istotnie, podsumowując cały okres po turnieju UEFA, otrzymujemy wartość przekraczającą próg dwudziestu procent. Na osiągnięty poziom wzrostu ma istotny wpływ turystyka związana z wydarzeniami sportowymi, i ten trend jest bezpośrednio lub pośrednio związany z impulsem wizerunkowego efektu organizacji Euro 2012, w tym także miedzy innymi intensywnie prowadzonymi działaniami promocyjnymi Polskiej Organizacji Turystycznej w ramach międzynarodowej kampanii Promujmy Polskę Razem.

AT: – Dziękujemy za rozmowę.

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit