Arabski pacjent

Warszawskie seminarium POT i hotelu Intercontinental … Więcej

Opływającym w bajeczne luksusy obywatelom zamożnych krajów Zatoki Perskiej do pełni szczęścia brakuje najważniejszego. Zdrowia. Ilościowo nieliczne, zamknięte we własnym kręgu nacje nęka wiele dolegliwości wynikających ze stylu życia. Jednocześnie do części tego stylu należą współcześnie pobyty kuracyjne w zagranicznych klinikach, sanatoriach i ośrodkach rehabilitacyjnych. Polski przemysł turystyczny w swojej ofercie przyjazdowej posiada pakiet usług medycznych, odpowiedni dla tej grupy klientów.

„Produkty turystyczne a potencjał rynku krajów Zatoki Perskiej" taki tytuł nosiło seminarium, na które Polska Organizacja Turystyczna i warszawski hotel Intercontinental zaprosiły ekspertów tego rejonu Bliskiego Wschodu i liczną grupę przedstawicieli firm działających w sferze lecznictwa i usług spa, między innymi współpracujących w ramach konsorcjum Zdrowie i Uroda, hoteli, biur poroży i samorządów. Było to kolejne, trzecie z zaplanowanych seminariów poświęconych zagadnieniom turystycznych rynków zagranicznych. Pierwsze dwa koncentrowały się na problematyce ruchu przyjazdowego do Polski z Rosji i Ukrainy. Podczas warszawskiego spotkania posiadanymi doświadczeniami dzielili się dr Ada Kostrz-Kostecka kierująca projektem promocji turystyki medycznej Ministerstwa Gospodarki, Maciej Pyrka, Country Manager Poland, Emirate Airlines i Sebastian Kuśmierek, prezes Polish Health Centers. Wprowadzenie do panelu prezentacji, dające pogląd na temat potencjału turystycznego rynku krajów Zatoki Perskiej przygotowała Monika Pasiorowska zajmująca się w POT zagadnieniami turystyki krajów bliskowschodnich. Spotkanie poprowadził wiceprezes POT Bartłomiej Walas.

Mały obrót, duży zysk

Ta zasada handlowa sprawdza się z pewnością w odniesieniu do turystów z zamożnych krajów Zatoki Perskiej. Tylko mieszkańcy Zjednoczonych Emiratów Arabskich, przywiązani do tradycji podróżowania w gronie rodziny i przyjaciół, według danych POT, wydają na osobę w trakcie zagranicznego wyjazdu równowartość od 59. do 67. tys. zł. 4 mln obywateli tego roponośnego kraju w ciągu roku przeznacza na zagraniczne podróże ponad 15 mld dolarów. Spora część tej kwoty trafia do sektora nazywanego turystyką medyczną, przy czym wyjazdy w celu podreperowania zdrowia dofinansowuje budżet federacyjnego państwa emirów. Dwie trzecie wyjeżdżających nie opuszcza regionu Bliskiego Wschodu. Na przyjazd do Europy decyduje około 700 tys., w tym do krajów środkowo-wschodniej części Starego Kontynentu trafia około 11 tys. Niewielu, ale według prognoz ta skromna liczba powinna wzrosnąć do roku 2017 o około 40 proc. Na ile uda się ten ruch skierować do Polski? Zabiegi z zakresu medycyny i rehabilitacji, a także spa, pielęgnacji i odnowy biologicznej połączone z wypoczynkiem w kontakcie z przyrodą dającą wytchnienie od gorących piasków pustyni – mogą zachęcić dobrze sytuowanych pacjentów arabskich. Pod warunkiem przedstawienia solidnej oferty.

Gdzie kończy się wygoda, a zaczyna luksus

Poziom kadr medycznych w Polskich placówkach zdrowia dorównuje zatrudnionym w renomowanych klinikach krajów zachodnich, ale nadal odstajemy standardem tak zwanego serwisu pozamedycznego. Wysokie kwalifikacje lekarzy specjalistów to istotny, ale tylko fragment oferty. Zamożny członek rodziny emira przybywający w otoczeniu świty spodziewa się warunków odpowiadających pozycji społecznej. Hoteli, które spełniają wymagania jest w Polsce tylko kilka. Traci też na wartości nasz sztandarowy atut – niska cena w stosunku do jakości usług medycznych. Robienie oszczędności w zamian za rezygnację z komfortu i zadowolenie się zwykłą wygodą, nie brzmią przekonująco w uszach przedstawicieli elit finansowych. Ustaleń wymaga zresztą samo rozumienie, gdzie kończy się wygoda a zaczyna luksus i jakie granice należy mu wytyczyć. W kuwejckim biurze, podejmowanie gościa herbatą w złotych filiżankach nie uchodzi za nadzwyczajny przejaw przepychu. Z drugiej strony, pacjent poddawany bolesnej operacji ortopedycznej, nawet jeśli wywodzi się z królewskiego rodu, nie przywiązuje wagi do otaczających rekwizytów zaliczanych do zewnętrznych oznak komfortu. Ale już odmiennymi kryteriami kieruje się ten sam pacjent udając się na kurację odchudzającą do kliniki spa w otoczeniu licznego grona familii. W tym wypadku gospodarz powinien być gotowy na sprostanie oczekiwaniom usług o standardzie wyższym od typowego. Helikopter z lotniska, limuzyny do dyspozycji, apartament hotelowy o powierzchni dwóch arów i basen do wyłącznej dyspozycji w ustalonych porach dnia. Te wymagania nie zawsze są fanaberiami i przejawem zamiłowania do luksusowego zbytku przybysza z kraju, którego obywatele korzystają z najwyższych na świecie dochodów na głowę ludności. Podyktowane mogą być względami praktycznymi, obyczajowością i normami kulturowymi. Korzystanie z basenu jest dobrym przykładem różnic kulturowych. Wyznawcy wahabizmu, purytańskiego nurtu sunnickiego, należą do sporej grupy społecznej. Ich rodzinny kraj zabrania kobietom podróżowania w pojedynkę, noszenia zachodnich strojów lub pokazywania czegoś więcej aniżeli tylko rzadkiego błysku oczu i kości policzkowych. W Europie te surowe zasady stają się bardziej tolerancyjne. Wszakże nadal obowiązują. A jedna z nich nie pozwala kobietom kąpać się wspólnie z obcymi (mężczyznami). Inna rzecz. Kłopotliwe bywa zapewnienie odpowiedniego menu na czas pobytu, wykluczenie z niego potraw haram, zabronionych, i serwowanie wyłącznie dań halal, do których użyto mięsa zwierząt pozbawianych życia metodą upuszczania krwi bez uprzedniego ogłuszenia. Nie wszyscy tak restrykcyjnie traktują prawa islamu. Wystarczy, gdy z jadłospisu wykluczy się krwiste befsztyki, i - koniecznie - wieprzowinę. Grubym nietaktem pozostanie proponowanie alkoholu. Jeśli chodzi o organizację wolnego czasu, to przybysze znad Zatoki nie różnią się zainteresowaniami od innych turystów. Oczywiście, z pewnymi wyjątkami. Włączenie do programu zwiedzania zabytkowych świątyń nie spotka się z ich aprobatą. Wskazane też jest oddelegowanie do obsługi gości na cały okres pobytu asystenta mówiącego po arabsku, w ostateczności po angielsku.

Solidny partner przyda się polskim biurom podróży

Warszawskie seminarium zakreśliło szeroki krąg problemów. Typowy przy kontaktach przedstawicieli społeczeństw odległych kulturowo i religijnie. Jednym z wniosków wyrażonych w kuluarach było stwierdzenie potrzeby organizacji w przyszłości warsztatów szkoleniowych dla branży poprowadzonych przez ekspertów. Podobnych do tych, którymi objęto zainteresowanych przygotowaniem do obsługi turystów z Chin, Indii i Japonii. Współpracę i fachowe wsparcie od zaraz oferował branży w trakcie seminarium POT Maciej Pyrka, przedstawiciel w Polsce linii lotniczej Emirate Airlines. Po upływie półtora roku od uruchomienia bezpośrednich połączeń z Dubaju do Warszawy, z usług emirackiego przewoźnika skorzystało około 170 tys. pasażerów. Wśród nich tylko garstka turystów leciała do Polski. Solidny partner przyda się polskim biurom podróży specjalizującym się w turystyce przyjazdowej, zwłaszcza że dotąd odnoszą mniej niż umiarkowane sukcesy w pozyskiwaniu klientów w krajach oddalonych od Europy. Turyści z dalszych części globu, którzy odwiedzają Polskę, z reguły kupują pakiety wycieczkowe u zagranicznych touroperatorów. W krajach Dalekiego Wschodu pobyty w Polsce sprzedają biura czeskie i austriackie, w Ameryce Południowej – hiszpańskie, itd. W Polsce aktywnie działają agencje turystyczne z Dubaju znajdując wielu chętnych na wyjazdy do Zjednoczonych Emiratów. Zgodnie z deklaracją dyrektora Pyrki, polska branża może liczyć na ułatwienie nawiązania kontaktów handlowych ze swoimi odpowiednikami w Dubaju. Ponadto Emirate Airlines służą pomocą przy tworzeniu i sprzedaży pakietów pobytowych. Na razie jednak partnerzy nie garną się do współpracy, w ofercie Emirate Airlines znajduje się tylko pięć polskich hoteli.

Powołać podmiot koordynujący

Kilkugodzinne seminarium POT i hotelu Intercontinental w gronie ekspertów, przedstawicieli branży turystycznej i medycznej pokazało, że warto podjąć próbę bardziej zdecydowanego wejścia z polską ofertą usług medycznych i turystycznych na rynek krajów Zatoki Perskiej. Z dotychczasowych doświadczeń Ministerstwa Gospodarki, firm i placówek medycznych, które mają na koncie osiągnięcia w pozyskiwaniu i świadczeniu usług klientom z krajów arabskich wynika, że polskie ośrodki nie powinny starać się działać indywidualnie, prowadzić marketingu i szukać klientów na własną rękę. Unikać rywalizacji, postawić na pracę zespołową. Lepsze efekty przyniesie połączenie sił touroperatorów, wyspecjalizowanych firm, klinik i ośrodków spa. Szansa w znalezieniu nabywców tkwi we współpracy, w opracowaniu całościowej, wspólnej, uzupełniającej się oferty usług. Następnie w umiejętnym promowaniu jej wśród tych grup potencjalnych klientów, którzy przeznaczają duże środki na wyjazdy lecznicze. Zdaniem dr Ady Kostrz-Kosteckiej kierującej projektem promocji turystyki medycznej Ministerstwa Gospodarki, aby ten cel osiągnąć konieczne jest powołanie podmiotu koordynującego całość działań. Z tą opinią zgadza się też Barbara Tutak, wicedyrektor Departamentu Planowania Marketingowego POT. Wiceprezes Bartłomiej Walas potwierdza, że Polska Organizacja Turystyczna gotowa jest podjąć się roli koordynatora przedsięwzięć promujących polską turystykę medyczną. Warunkiem jest rzeczywiste zainteresowanie i partnerskie współdziałanie w tej dziedzinie ze strony przedstawicieli branży przyjazdowej turystyki medycznej.

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit