Punkt „it” na Rynku Starego Miasta

Najlepszy w oczach Hiszpana

Zespół punktu „it” na warszawskiej Starówce. Od lewej Marta Trzewik, Monika Nowicka, Filip Kwiatkowski/ fot.: A. Ert-Eberdt

Hiszpański turysta, który zawitał w punkcie informacji turystycznej na Starym Mieście w Warszawie, był tak zadowolony ze sposobu, w jaki został obsłużony, że podczas ostatnich targów FITUR w Madrycie, podszedł do stoiska m.st. Warszawy, żeby za to podziękować. W jego ocenie to najlepszy punkt „it” w Europie!

Hiszpan, który tak wysoko ocenił punkt „it” na warszawskiej Starówce, był pod wrażeniem kompetencji pracowników i zainteresowania, jakie mu okazano. A miał porównanie. Od trzydziestu lat podróżuje po świecie i wszędzie zagląda do podobnych placówek. Interesuje się nimi po trosze zawodowo, bo jest właścicielem biura podróży.

Nie była to jego pierwsza wizyta w Warszawie, wydawało się mu się, że już dobrze zna stolicę Polski, a tymczasem usłyszał o wielu rzeczach, o których nie wiedział. Najbardziej ujął go entuzjazm, z jakim pracownicy punktu opowiadali o atrakcjach Warszawy.  I jak się przekonał, warto było zobaczyć to, co polecali.

Nie ma turysty, który by tu nie przyszedł

Punkt „it” na Rynku Starego Miasta, jeden z trzech działających pod egidą Warszawskiej Informacji Turystycznej, znajduje się na parterze kamienicy stojącej po stronie Kołłątaja. Został tu przeniesiony z Krakowskiego Przedmieścia cztery lata temu. - Rynek Starego Miasta jest najbardziej reprezentacyjnym miejscem w Warszawie. Nie ma chyba turysty, który by tu nie przyszedł - mówi Bolesław Nieduszyński, kierownik działu informacji turystycznej w Stołecznym Biurze Turystyki, w ramach którego działają punkty WIT.

Znajduje to odbicie w zwiększeniu liczby osób odwiedzających punkt. Jest ich znacznie więcej niż na Krakowskim Przedmieściu, które też było pod dobrym adresem, ale tamta lokalizacja mniej rzucała się w oczy. Teraz do punktu wchodzi się z tego samego korytarza, co do Domu Restauracyjnego „Krokodyl” i Trattorii „Bellini” Magdy Gessler. Na końcu korytarza jest Galeria Katarzyny Napiórkowskiej. W weekendy, w pełni sezonu, przechodzą tędy tłumy turystów. Do odwiedzenia punktu zachęca duża witryna, przez którą widać regały z folderami, komputery z bezpłatnym internetem dla turystów i plazmę, na której wyświetlane są filmy promujące stolicę.

Kontakt z ludźmi to ich żywioł

Zespół informatorów „Rynku” tworzą obecnie cztery osoby: Monika Nowicka, odpowiedzialna za funkcjonowanie punktu, pracująca w Warszawskiej Informacji Turystycznej od szesnastu lat, Kinga Le Bec, Filip Kwiatkowski i Marta Trzewik. Ta trójka ma w „informacji” dopiero dwu-, trzy- i czteroletnie staże, ale każdy z niej jest po studiach turystycznych i biegle włada dwoma języka obcymi, w tym angielskim.
- Przy doborze obsady punktu „it” istotna była jego specyfika - mówi Barbara Tekieli, dyrektor Stołecznego Biura Turystyki.

Turyści, którzy docierają na rynek są bardziej zainteresowani zwiedzaniem, niż ci, którzy przed chwilą wylądowali na Lotnisku Chopina. Odwiedzający punkt na Rynku pytają głównie o największe atrakcje miasta, a turyści na lotnisku chcą przede wszystkim dowiedzieć się, jak dojechać do swego hotelu i centrum miasta. Ze względu na narodowości, które najliczniej przyjeżdżają do Warszawy , od pracowników „it” na Rynku, oprócz angielskiego, wymagana jest znajomość jeszcze innych języków. Monika mówi także świetnie po rosyjsku, Filip zna niemiecki, Kinga francuski i hiszpański, Marta porozumiewa się dodatkowo po rosyjsku i hiszpańsku. To było ich atutem przy skierowaniu na Rynek. Decydująca była także doskonała znajomość atrakcji Warszawy.
Cała czwórka, mimo dużej liczby interesantów, jest przywiązana do tego punktu i nie chciałaby pracować w innym. Kontakt z ludźmi to ich żywioł. Lubią to, co robią i razem tworzą zgrany team.

Śladami Traviaty

- Trzy czwarte osób, które do nas przychodzą to cudzoziemcy - mówi Filip Kwiatkowski. - Pytania, którą są nam najczęściej zadawane dotyczą rozkładu jazdy piętrowych autobusów turystycznych, lokalizacji Muzeum Historii Żydów Polskich, Muzeum Powstania Warszawskiego, Centrum Nauki „Kopernik”, Galerii „Zachęta”, Opery Narodowej.

Zdarzają się też pytania wykraczające poza rejon Warszawy. Jakiś czas temu Filip został zaskoczony pytaniami, czy w Treblince jest parking i ile kosztuje bilet wstępu do Auschwitz. - Unikamy odpowiadania »nie wiem«. Staramy się wtedy zdobyć odpowiedź telefonicznie lub w internecie - dodaje.

Podczas dyżuru Moniki Nowickiej przyszła dziewczyna, która zwiedzała w Polsce same zamki. Monika, bardzo dobrze zorientowana w temacie, zaznaczyła jej na mapie wszystkie warte obejrzenia.    
Dość dużo osób interesuje się odbywającymi się w stolicy wydarzeniami kulturalnymi, zwłaszcza koncertami muzyki poważnej. - Kiedyś była u nas pani, która jeździła po całej Europie na przedstawienia „Traviaty” Verdiego.  Głównym powodem jej przyjazdu do Warszawy była „Traviata” wystawiona w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej” - opowiada Kinga Le Bec.
Stałymi bywalcami punktu są niezamożni, starsi warszawiacy. Przychodzą przed każdym weekendem po informacje o wydarzeniach kulturalnych, na które jest bezpłatny wstęp. - Staramy się chodzić na większość aktualnych wystaw. Jeśli coś nas zachwyci, zupełnie inaczej przekażemy to turystom - przyznają członkowie zgranego teamu. 
- Cenię ich za podejście do osób odwiedzających naszą „informację” - dodaje Barbara Tekieli.  – Każdy, kto wchodzi do „it” w Rynku, może poczuć się tak, jakby był najważniejszy.

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit