Study-press MROT

Mazowsze w oczach przyjezdnego

Na 30 piętrze Pałacu Kultury i Nauki… Więcej »

Statystyka jest przychylna Mazowszu. Według danych z 2006 r. Mazowsze odwiedziło aż 25,6 proc. turystów zagranicznych. To Warszawa otwiera listę najczęściej odwiedzanych miast (2,3 mln wizyt).

Drugi jest Kraków (1,2 mln), Poznań (0,7 mln), Łódź (0,7 mln), Gdańsk (0,5 mln) i Wrocław (0,5 mln). To dane z pierwszej ręki, uzyskane od Artura Buczyńskiego, przewodniczącego Komisji Promocji Województwa Mazowieckiego i Współpracy Zagranicznej Sejmiku Województwa Mazowieckiego, prezesa Mazowieckiej Regionalnej Organizacji Turystycznej przekazane dziennikarzom, którzy we wrześniu tego roku przyjechali na Mazowsze na czterodniowe study tour (25-28.09). Pobyt zorganizowali MROT i Stołeczne Biuro Turystki.
Według wielu nic tak jednak nie fałszuje rzeczywistości, jak... statystyka. W powszechnej opinii Mazowsze to Warszawa – stolica Polski, i Żelazowa Wola – miejsce urodzin Chopina. Turysta zobaczy zabytki stolicy, dworek i park w Żelazowej Woli, i jedzie dalej – do Krakowa, Łodzi czy Wrocławia.

Atrakcyjne, czy nudne?

- Jeszcze do niedawna dominowała opinia, że Mazowsze nie jest atrakcyjne dla turystów i że niewiele czyni, aby zmienić ten osąd - mówi z goryczą Walentyna Rakiel-Czarnecka, dyrektor Mazowieckiej Regionalnej Organizacji Turystycznej. Faktycznie, wystarczy zapuścić się poza rogatki Warszawy, żeby zobaczyć brak tablic informujących o zabytkach i innych atrakcjach turystycznych. Baza noclegowa jest mało rozwinięta, co już trudno zrozumieć, skoro pod bokiem jest duże miasto, w którym trudno o umiarkowany cenowo nocleg.
Niewiele też przydrożnych zajazdów i restauracji, które żyłyby z turystów. Tymczasem, jak się okazuje, Mazowsze to nie tylko Żelazowa Wola, ale i choćby Płock z najwspanialszym w Polsce zbiorem secesji (Japończycy wręcz szaleją za secesją) i z dopiero co udostępnionym ogółowi skarbcem katedralnym (oczy wychodzą z orbit, gdy na raz widzi się aż tyle wyrobów złotniczych najwyżej klasy). A także Sochaczew ze zbiorem kolejek wąskotorowych (jedna jest pod parą), pałacem w Sannikach, z którym związany jest nie tylko epizod z młodości Chopina, ale i miejscowy folklor (wycinanki i stroje mają tu równie bajeczne, jak w niedalekim Łowiczu, ale o Łowiczu wie w Polsce każdy, a Sanniki czekają na odkrycie). Po drodze do Płocka można rzucić okiem na twierdzę Modlin, której spichlerz wygląda z daleka jak antyczne opactwo, a przenocować i zjeść po pańsku w pałacu w Teresinie. Takich magnackich rezydencji, które można bez problemu zwiedzić, jest na Mazowszu bez liku – wynika z wydanej właśnie publikacji „Zamki, pałace i dwory Mazowsza” (wydano nakładem Samorządu Województwa Mazowieckiego). Dziennikarze w ramach study tour, którym pokazano i Płock, i Sanniki i wiele innych miejsc na Mazowszu, byli... źli. Że pobyt był za krótki. W krótkim czasie, w szalonym tempie, chciano pokazać jak najwięcej, a i tak nie starczyło czasu np. na katedrę Kościoła mariawickiego w Płocku. A to czysto polskie wyznanie, w którym księżmi i biskupami są kobiety. Od XIX wieku! - Będziemy robić kolejne study tour – zapewniono żurnalistów, którzy aż cmokali z zachwytu, gdy zobaczyli w folderze Polskiej Organizacji Turystycznej pt. „Atrakcje turystyczne Mazowsza i Warszawy”, jak wiele jest tu jeszcze do zobaczenia wspaniałości i niezwykłości.

Tak niewielu zrobiło w tak krótkim czasie tak wiele

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit