Punkt „it” w Jeleniej Górze przejdzie metamorfozę, ale infokiosk zostanie na swoim miejscu

Infokiosk to pracownik idealny

Infokiosk przed punktem „it” w Jeleniej Górze/ fot.: M. Perzyński

Działa całą dobę, nie wymaga godzin nadliczbowych, nie żąda podwyżki, ani - co dziwniejsze - zapłaty za pracę. Infokiosk ma same plusy. I do tego Jelenia Góra należy do miast, które dostały go za darmo do punktu „it” z Polskiej Organizacji Turystycznej za pośrednictwem Dolnośląskiej ROT.

Głośno ostatnio o jeleniogórskim punkcie „it”. Mówi się o jego likwidacji. - Punkt „it” nie zostanie zlikwidowany - zapewniają władze Jeleniej Góry.

Zapytaliśmy więc w punkcie „it”, jak to będzie wyglądać. Barbara Różycka-Jaskólska, jego szefowa, mówi, że z tego, co wie, zostanie ogłoszony przetarg i w jego wyniku punkt „it” prowadzić będzie prywatny podmiot, a ona odejdzie na inne stanowisko. Ten model się we Wrocławiu sprawdził, ale tam „it” znajduje się w Rynku, czyli w najbardziej atrakcyjnym handlowo miejscu miasta. Działa na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego.

- W Jeleniej Górze, owszem, punkt jest w centrum, ale nie przy głównym szlaku komunikacyjnym, więc wątpliwe, czy się utrzyma ze sprzedaży pamiątek i wydawnictw - mówi Barbara Różycka-Jaskólska. - Dotąd punkt „it” przypisany był do biblioteki, co zresztą stało się przyczyną jego kłopotów. Gdy biblioteka dostała w tym roku dotację mniejszą o 400 tysięcy złotych, oznaczało to cięcia i uznano, że najprościej zaoszczędzić będzie na „it”. Podniósł się rwetes w mediach, bo Jelenia Góra ma ambicje miasta turystycznego.

Głos w sprawie jeleniogórskiego punktu „it” zajął Jarosław Charłampowicz, poseł, prezes DOT. „Nowiny Jeleniogórskie” odnotowały skrupulatnie tę wypowiedź. Wynika z niej, że DOT prowadzi od niedawna dwa punkty „it” we Wrocławiu - na dworcu głównym PKP i na lotnisku, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zaczął prowadzić też punkt w Jeleniej Górze, ale pod pewnymi warunkami. Byłoby to korzystne dla lokalnej społeczności z wielu względów. Przede wszystkim dlatego, że DOT kładzie obecnie duży nacisk na rynki wschodnie, gdzie prowadzi konsekwentną kampanię reklamową Dolnego Śląska. Jelenia Góra zaś to miasto, w którym zauważono ostatnio duży wzrost liczby turystów z krajów byłego Związku Radzieckiego. Warto powalczyć o to, by przyjeżdżało ich tu jeszcze więcej i robili to częściej.

- To znakomici klienci, Słowianie, więc świetnie się z nimi dogadujemy, no i mają iście wschodni gest - mówi obsługa w Parku Miniatur Zabytków Dolnego Śląska w Kowarach. - Gdybyśmy wiedzieli, że będziemy mieli na prawosławne święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok tak wielu rosyjskojęzycznych gości, przygotowalibyśmy się jeszcze lepiej. Może udałoby się zatrudnić rosyjskojęzycznego przewodnika, chcemy, żeby goście z Rosji i innych krajów tamtego obszaru do nas wracali. Już przetłumaczyliśmy na rosyjski wszystkie opisy miniatur, które prezentujemy.

Wzrost liczby gości zza naszej wschodniej granicy w rejonie Jeleniej Góry to przede wszystkim wynik otwarcia w Karpaczu hotelu „Gołębiewski”. Przykład parku miniatur w Kowarach świadczy o tym, że z tego turystycznego tortu mogą wykroić pokaźny kawałek różne miejscowości i gestorzy atrakcji turystycznych. A Jelenia Góra to nie tylko Rynek, ale i uzdrowisko Cieplice, zamek Chojnik i rozbudowane niedawno Muzeum Karkonoskie z największą w Polsce kolekcją szkła, która sprawia, że Polska stolica Euroregionu Nysa to as w regionalnej talii kart. Warto Rosjan do tej gry zaprosić.

Marek Perzyński

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit