Najlepiej w kryzysie mają się eksperci antykryzysowi
Kryzys gospodarczy dotknął wszystkie dziedziny gospodarki – nie ominął również turystyki. Mechanizmy rządzące tym sektorem są dość specyficzne. Podstawowy podział na turystykę przyjazdową i wyjazdową stawiają te dwa segmenty po dwóch stronach barykady w ich stosunku do kursu waluty, czyli co korzystne dla jednych, jest źle odbierane przez drugich. Ale są też syndromy kryzysu odczuwalne przez wszystkich jednakowo.
Firmy tną koszty
Jednym z większych odbiorców usług turystycznych jest olbrzymi partner na rynku korporacyjnym, czyli organizator usług firmowych. Wyjazdy typu incentives, integracyjne, szkoleniowe zapełniały dotychczas duże hotele i sale konferencyjne, dostarczały pracy animatorom, gastronomii i licznym podwykonawcom złożonych usług. Zaniepokojeni touroperatorzy spod znaku MICE (meetings, incentives, conferences, events) obserwują nagły spadek zamówień składanych przez firmy. Wiele ofert już przygotowanych i zaakceptowanych nie trafiło do realizacji. - „Firma tnie koszty” – taką odpowiedź słyszą często organizatorzy wyjazdów - mówi Karol Tomczyk, właściciel MICE.pl – Nawet, jeśli firma organizuje imprezę wyjazdową lub konferencję, to zakres usług jest znacznie uboższy, ogranicza się do zakwaterowania, wyżywienia i wynajmu sali ze sprzętem .
Kryzys staje się niekiedy usprawiedliwieniem wszelkich decyzji, niewygodnych w normalnych warunkach, w tym socjalnych i personalnych – to argument, z którym się nie dyskutuje i zdarza się, że firmy wykorzystują go do celów swojej polityki nie mającej z kryzysem wiele wspólnego.
Wzniosła teoria i przyziemna praktyka


