Tu idzie o coś naprawdę ważnego – o najgłębszą, praktyczną „pracę nad pracą”

Ludzka twarz muzeów

Ludzka twarz muzeów

Pracownikom muzeów  potrzebne są szkolenia, dzięki którym będą mogli zrozumieć, gdzie, po co i dla kogo pracują, jaki jest społeczny sens ich działań.

Tak, wiem dobrze – prowadzenie edukacji nie należy do głównych zadań organizacji i firm turystycznych. Edukacja jest rolą szkolnictwa, na które płacimy podatki. Skoro jednak aż tak wielu Polaków nie wynosi ze szkoły sprawności w kontaktach społecznych , to czy nie należy wprowadzić szkoleń niejako ratunkowych dla ludzi już pracujących w branży i w branżach pokrewnych? Czy nie trzeba wziąć tych spraw we własne ręce? Czy branża turystyczna nie jest po prostu zmuszona do tego, aby sama zadbać o organizację systemu szkoleń i ćwiczeń zawodowych?

Umiejętności, świadomość celów i wartości, standardy podejścia do pracy i ludzi nie spadają jak deszcz z nieba. Wiedzą o tym wielkie firmy, które nie żałują czasu ani grosza na szkolenia i treningi swoich pracowników, ponieważ zdają sobie sprawę z tego, że każda złotówka czy euro włożone w szkolenie zwróci się w trójnasób. Co ciekawe, zdarza się, że wiedzą o tym także instytucje państwowe. Chciałbym podać interesujący przykład – z przestrzeni muzeów.

Nowa kadra przyszłych menadżerów polskich muzeów

Na początku bieżącego roku ruszył program Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Akademia Zarządzania Muzeum”. Jest to pilotaż szerszego programu „Modernizacja muzeów”, który ma być rozwijany w następnych latach. Instytucją realizującą ów program w 2011 roku jest Muzeum Pałac w Wilanowie. W przyszłości rzecz całą poprowadzi powstający właśnie Narodowy Instytut Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów.

W ramach tegorocznego przedsięwzięcia pracownicy naukowi polskich muzeów odbywają miesięczne staże w  krajowych i zagranicznych instytucjach muzealnych. W ten sposób tworzona jest nowa kadra przyszłych menadżerów polskich muzeów. Z naszego punktu widzenia najciekawsze wydaje się to, że Akademia – koncentrując się na pracownikach merytorycznych – nie zapomina jednak o paniach i panach z dozoru wystaw, obsłudze kas biletowych, strażnikach muzealnych i przewodnikach! Także i dla nich będą szkolenia – i to w całej Polsce.

Malbork ma spore, wieloletnie doświadczenie

Wstępnym krokiem prowadzącym do realizacji szkoleń dla personelu pierwszego kontaktu ze zwiedzającymi jest cykl warsztatów dla pracowników merytorycznych, którzy zostali wytypowani do prowadzenia zajęć w swoich placówkach macierzystych. Szkolenia dla przyszłych szkoleniowców realizowane są w Muzeum Zamkowym w Malborku. Zamkowy ośrodek konferencyjny stanowi idealne miejsce do tych działań, co więcej – Malbork ma spore, wieloletnie doświadczenie w tej dziedzinie.

Pierwsze trzydniowe warsztaty dla kandydatów na trenerów odbyły się w czerwcu i wzięła w nich udział dwudziestoosobowa grupa pracowników Muzeum Narodowego w Krakowie, Zamku Królewskiego na Wawelu, Muzeum Lubuskiego im. Jana Dekerta w Gorzowie Wielkopolskim, Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Głogowie i Muzeum Podlaskiego w Białymstoku. W kolejnych trzech sesjach – we wrześniu i październiku – uczestniczyć mają reprezentanci kilkunastu innych placówek z całego kraju.

Zajęcia oparte są na materiałach szkoleniowych, jakie zostały wypracowane w ramach międzynarodowego przedsięwzięcia Echocast. W latach 2003-2006 muzealnicy, szkoleniowcy i naukowcy z Włoch, Anglii,  Szkocji, Austrii, Niemiec oraz dwóch instytucji polskich – Muzeum Zamkowego w Malborku i Międzynarodowego Centrum Kultury w Krakowie – stworzyli, a następnie przetestowali u siebie materiały szkoleniowe dla pracowników pierwszego kontaktu ze zwiedzającymi. Materiały te mają postać tekstów (przetłumaczonych m.in. na język polski) i slajdów, z jakich mogą korzystać prowadzący i uczestnicy zajęć. Są to rodzaje partytur, dzięki którym da się poprowadzić ciekawe warsztaty, dotyczące na przykład: nawiązywania i podtrzymywania kontaktu z gośćmi muzeum, reagowania na skargi i zażalenia, rozwiązywania trudnych sytuacji, udzielania pierwszej pomocy, podejścia do osób niepełnosprawnych, seniorów, dzieci, młodzieży i gości z odległych kultur, fachowego oprowadzania różnych grup zwiedzających, przeciwdziałania przestępstwom przeciwko dobrom kultury, itd.

Niemożliwe? Bajanie? Utopia?

Oczywiście żadne szkolenia nie dają gwarancji, że ich uczestnicy radykalnie i natychmiastowo zmienią styl swojej pracy. To nie jest szkoła aniołów i nie możemy się spodziewać, że od przyszłego roku w polskich muzeach zapanuje niebiańska atmosfera. Wszakże szkolenia zawodowe stanowią wielką szansę i najlepszą drogę stopniowego wprowadzania zmian na lepsze w społecznej przestrzeni polskich placówek kultury. Opierają się one na przekonaniu, że wiele rzeczy można poprawić własnymi siłami. Można na przykład szkolić pracowników na ich własnym podwórku, przy pomocy naszych własnych, często znakomitych specjalistów. Trzeba tylko pamiętać, że nie idzie tu o zaliczanie kursokonferencji dla potrzeb obłudnej sprawozdawczości! Na to szkoda czasu i pieniędzy. Tu idzie o coś naprawdę ważnego – o najgłębszą, praktyczną „pracę nad pracą”, jak to kiedyś określił Jan Paweł II.

Akademia Zarządzania Muzeum wykorzystująca program Echocast jest przykładem zorganizowanych starań o stworzenie nowej, ludzkiej twarzy polskich instytucji kultury. Z całą pewnością w naszym kraju można znaleźć dużo więcej takich inicjatyw – działań, na które mamy wpływ, które naprawdę możemy podejmować, nie czekając, aż jakimś cudem, w ciągu jednej nocy Polska stanie się Norwegią. Obawiam się, że na znakomite drogi i dworce przyjdzie nam jeszcze długo poczekać, tymczasem nasi rodacy pracujący w restauracjach, hotelach, biurach turystycznych, punktach informacji, wożący nas pociągami i autokarami, oprowadzający po muzeach i obiektach zabytkowych mogliby odmienić twarz naszej ojczyzny dużo, dużo prędzej niż trwa odbudowa jej infrastruktury.

Niemożliwe? Bajanie? Utopia? No to spójrzmy na naszych braci Słoweńców. Nie na Holendrów czy Szwedów, ale właśnie na ludzi bliskich nam kulturowo, ludzi o podobnych doświadczeniach cywilizacyjnych. W miejscach turystycznych oni wszyscy mówią dwoma, trzema językami, wszędzie można spotkać ich przyjazny uśmiech i życzliwość, uprzejmość, takt, czystość. I to ich nie boli. I jakoś przez to nie cierpią. Przeciwnie – to buduje ich życie, ich kraj, ich dobrobyt i szacunek, z jakim na przyjaznych Słoweńców spogląda się w całej Europie.

Marek Stokowski