Bilans po pięciu latach w UE

Ile zyskaliśmy, ile zyskać mogliśmy

W majowym numerze „Aktualności Turystycznych” z 2004 roku wydrukowany został mój obszerny tekst mający tytuł „Więcej zyskamy niż stracimy” Napisany został w chwili, gdy Polska stawała się – po kilku latach intensywnych przygotowań – pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej.

Niedawno świętowaliśmy jubileusz pięciolecia tego historycznego rozszerzenia Unii – jest zatem dobra okazja aby spojrzeć z dzisiejszej perspektywy na różne ówczesne obawy i oczekiwania odnoszące się do polskiej turystyki. Przez ten okres zostały już zweryfikowane w praktyce.

Oceny nie będą wyłącznie pozytywne

Pierwsza połowa obecnej dekady była okresem, kiedy proces globalizacji światowej gospodarki uległ znacznemu przyspieszeniu. Istniały przesłanki, że będzie on przez długie jeszcze lata kształtował wysoką dynamikę wzrostu, ale też wzmacniał tworzenie się nowych potęg gospodarczych i powodował bardziej równomierne rozmieszczenie potencjału ekonomicznego. Takie czynniki miały też przemożny wpływ na rozwój turystyki międzynarodowej, awans nowych destynacji, przynosiły potężne inwestycje w ten sektor gospodarki.

Te globalne procesy niekoniecznie były korzystne dla europejskiej turystyki, która już powoli traciła swoją dominującą pozycję na rynku podróży międzynarodowych. Według ówczesnych analiz rok 2010 miał być przełomowym, od którego udział Europy w tym rynku spadnie poniżej 50 proc. i będzie to tendencja trwała.