Czego można nauczyć się od Meksykanów
Pozwólcie Państwo, że podzielę się praktycznymi spostrzeżeniami na temat działania informacji turystycznej w Meksyku, kraju coraz częściej odwiedzanym przez Polaków. Nigdy dość kształcących porównań. Podpatrując to i owo u innych zawsze łatwiej spojrzeć na własne podwórko.
Meksyk dla przeciętnego Polaka wydaje się miejscem dalekim i egzotycznym. Kto to wie, że nasz światowej sławy dramaturg Sławomir Mrożek wiele lat mieszkał i tworzył w Meksyku i ma żonę Meksykankę? Statystyczny Polak na hasło Meksyk nie wyjdzie poza luźne skojarzenia czy stereotypy rodem z amerykańskich filmów, a zapytany np. o wielkie postacie czy najważniejsze fakty z historii Meksyku prawdopodobnie podrapie się po głowie, przemknie mu niejasny obraz postaci w sombrerach i wróci do magicznego słowa tequila i marzeń o sjeście na plaży pod palmami. Gwoli sprawiedliwości trzeba stwierdzić, że dla przeciętnego Meksykanina równie daleka i egzotyczna wydaje się Polska.
Informacje na etapie planowania podróży
Śmiem jednak stwierdzić już po kilku meksykańskich peregrynacjach, że mieszkaniec krainy mariacchi ma tę przewagę, że na hasło Polonia wymieni od razu i z szacunkiem papa polaco – polskiego papieża Jana Pawła II, a także el presidente polaco mustache Walesa – najsłynniejszego Polaka, prezydenta wąsacza Lecha Wałęsę. Tak, tak… wąsy to tu ważny element wizerunku, prawie każdy szanujący się macho nosi wąsy jak Pancho Villa. A potem nastąpi cisza… Zadajemy przeciętnemu Meksykaninowi kolejne pytanie o Polskę i … mamy „sympatyczny” remis w meczu wizerunkowym Polska-Meksyk. Generalnie mało się znamy, ale… lubimy się!
Promocja destynacji jest bardziej skuteczna, gdy w ślad za nią idą rzetelne informacje turystyczne już na etapie planowania podróży. Im więcej ciekawie podanej, dostępnej i precyzyjnej informacji turystycznej o atrakcjach kraju i regionu, infrastrukturze hotelowej, jakości usług, bezpieczeństwie, cenach, kuchni, zakupach, nocnych klubach, lokalnych wycieczkach itp., tym łatwiej o turystę i jego pieniążki. Pakiet podstawowy - dół piramidy Abrahama Maslowa (ilustrującej w psychologii humanistycznej hierarchię potrzeb człowieka) - wykupienie przelotu, hotelu i wyżywienie, to dopiero połowa sukcesu z punktu widzenia lokalnych włodarzy i usługodawców. Te pieniądze turysta wydał już u siebie w kraju. A co z wyższymi partiami piramidy Maslowa? Ponoć najkosztowniejsza jest zawsze … samorealizacja. I w tej materii strumień informacji turystycznej powinien klienta omiatać z każdej strony. A więc zobaczmy jak to wygląda w meksykańskiej praktyce w sezonie zimowym 2009 !


