Rozmowa

Co jest receptą na tworzenie produktów turystycznych Warmii i Mazur

Jan Wysokiński, przewodniczący Kapituły przyznającej Certyfikaty w Konkursie POT na Najlepszy Produkt Turystyczny ma rozsądną wizję tworzenia produktów turystycznych Warmii i Mazur

Polecamy uwadze interesujący materiał, który jest zapisem rozmowy  Elżbiety Zawadzkiej, dyrektor Warmińsko-Mazurskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej z Janem Wysokińskim, przewodniczącym kapituły przyznającej Certyfikaty w Konkursie Polskiej Organizacji Turystycznej na Najlepszy Produkt Turystyczny, redaktorem naczelnym magazynu Rynek Podróży.

Elżbieta Zawadzka: - Czy mógłby Pan podzielić się swoimi uwagami, które być może zainspirują twórców produktów turystycznych do skuteczniejszego działania?

Jan Wysokiński: - Trzeba zauważyć, że w tym regionie – jak zresztą w większości pozostałych – praktycznie wyczerpane zostały proste rezerwy istniejących wcześniej produktów, które po niewielkich przedsięwzięciach dostosowawczych do wymogów konkursu mogły być nagrodzone. Kreowanie nowych produktów i ich wdrażanie będzie się w większości przypadków wiązało się z koniecznymi inwestycjami w zakresie infrastruktury i bazy turystycznej oraz różnymi działaniami organizacyjnymi podejmowanymi przez samorządy oraz organizacje typu LOT lub LGD. Biorąc pod uwagę te okoliczności, widzę możliwość wykorzystania pewnego potencjału produktowego regionu, czyli niektórych inicjatyw bądź propozycji, które nie dają jeszcze produktów rzeczywistych i dobrej jakości, ale mogą się nimi stosunkowo łatwo stać.

Wiele w tej sprawie zależy od istniejących lokalnych organizacji turystycznych oraz lokalnych grup działania. Można powiedzieć, że województwo warmińsko-mazurskie ma wystarczająco dużo takich organizacji - 11 LOT i 14 LGD, a ich ważnym zadaniem jest kreowanie, wdrażanie oraz rozwijanie lokalnych produktów turystycznych. Jeśli odczuwany jest ich niedostatek, to znaczy, że te organizacje nie są wystarczająco aktywne. A to one stanowią niezbędną płaszczyznę współdziałania, bez czego produktów nie będzie. Ograniczę się tylko do takich propozycji, które nie wymagają poważniejszych inwestycji, a bardziej

współpracy zainteresowanych podmiotów.

Z połączenia istniejących już walorów, atrakcji oraz obiektów i urządzeń zapewniających usługi dla turystów można tworzyć obszarowe produkty nadające się do komercjalizowania. Trzeba zauważyć, że doprowadzenie tych pomysłów lub podobnych do postaci produktów turystycznych będzie wymagało czasu i warto to rozłożyć na kilka lat. Zacznę od ubiegłorocznego nominata do Złotego Certyfikatu POT – Inscenizacji bitwy pod Grunwaldem. Wadą produktu jest jednorazowy w roku charakter wydarzenia oraz brak innych elementów wzmacniających ten rdzeń i wydłużających jego działania w czasie. Docelowo to wpłynęłoby na rozwój na miejscu lub w otoczeniu innych podstawowych usług – noclegowych i gastronomicznych. Wszelkie inwestycje związane z rocznicą 600-lecia powinny poprawić tę sytuację, choć mogą być niewystarczające. Nie są mi znane szczegółowe zamierzenia związane z zagospodarowaniem tego terenu – zakładam, że wszystkie pozytywnie wpłyną na podwyższenie atrakcyjności i konkurencyjności tego produktu. W jego ocenie będą w każdym przypadku brane pod uwagę jeszcze dwa elementy – całoroczny charakter produktu oraz stopień jego komercjalizacji. Jest w tym zakresie trochę możliwości. Pierwsza, jaka się nasuwa, to połączenie dwóch produktów – Bitwy pod Grunwaldem z Oblężeniem Malborka. Jest to możliwość hipotetyczna, bo w praktyce nie wydaje się realna. Pozostaje działanie samodzielne. Powinno pójść w kierunku rozbudowy produktu, aby nie było to wydarzenie jednorazowe w roku. Jak sądzę właściwym kierunkiem jest partnerstwo – może z Olsztynkiem, który mógłby zapewnić częściową obsługę ruchu turystycznego, a niezależnie może rozwijać własny produkt, niekonkurencyjny, na bazie skansenu – wtedy doszłoby do wzajemnego wzmacniania się dwóch produktów.

- Pomysł jest bardzo interesujący tym bardziej, że ostatnio w Muzeum Budownictwa Ludowego w Olsztynku dużo się dzieje. Zarządzający produktem Inscenizacja bitwy powinien zebrać twórcze pomysły na jego wzbogacenie właśnie w kierunku stworzenia wersji całorocznej. Z mojego doświadczenia wynika, że dobre efekty daje praca studentów, którzy mogą dostać takie zadanie, a są przeważnie bardzo kreatywni. Z takich zgłoszonych propozycji wybrać te, które są realne. Kwestia następna, to komercjalizacja produktu. W tej sprawie też trzeba poszukać dobrych rozwiązań na zwiększenie stopnia komercjalizacji oraz oszacowania wydatków turystów na miejscu. Co z tego produktu jest do sprzedaży?

- Kto powinien to robić? Jak rozwijać te elementy komercyjne? – na te pytania trzeba poszukiwać odpowiedzi. Sugerowałbym rozważenie realnych możliwości partnerstwa różnych podmiotów, które byłyby zainteresowane rozwojem produktu. Od nich też mogą pochodzić różne pomysły na działania całoroczne. Ze swej strony sugeruję, że trzeba znaleźć

pomysły i sposoby na rozbudowę rdzenia produktu Bitwa pod Grunwaldem, bo jest on mocny, ale właśnie jednorazowy. A tu chodzi o atrakcje przyciągające turystów przez większą część roku (i nie tylko o wycieczki szkolne). Takie działania, jak tworzenie małego muzeum sztuki wojennej (jeśli warunki otoczenia na to pozwolą), organizowanie obozów militarnych, zlotów pojazdów militarnych, dodanie makiet innych bitew (polskich i na świecie). Warto wystąpić z inicjatywą powołania stowarzyszenia, skupiającego organizatorów inscenizacji historycznych bitew, które miałoby siedzibę na terenie gminy. Takich inicjatyw i pomysłów mogą być dziesiątki, a część stanie się możliwa do zrealizowania. Pozwolą one przyciągać turystów przez większą część roku, a w ślad za tym pójdą inwestycje w bazę turystyczną. W roku jubileuszowym łatwiej to będzie przeprowadzić i wypromować.