Rozmowa z Rafałem Szmytke, prezesem Polskiej Organizacji Turystycznej
Czujemy presję odpowiedzialności
Aktualności Turystyczne: - Pierwszy raz po przemianach ustrojowych w Polsce stanowisko wiceministra odpowiedzialnego za narodową turystykę objęła osoba posiadająca doświadczenie w tej dziedzinie, wcześniej dyrektor Departamentu Promocji Polskiej Organizacji Turystycznej. Precedensem jest również powierzenie Panu - przy pełnym poparciu branży turystycznej - obowiązków prezesa POT. Dlatego to podkreślam, że również po raz pierwszy w siedmioletniej historii instytucji objął tę ważną funkcję ktoś wywodzący się z grona jej pracowników, znający problemy branży turystycznej od podszewki. Owe okoliczności rozbudziły wielkie oczekiwania.
Rafał Szmytke: - Na początek bez cienia kurtuazji stwierdzę, że wraz z decyzją przyjęcia przez panią Katarzynę Sobierajską propozycji poświecenia się misji ministerialnej w resorcie Sportu i Turystyki, POT stracił doświadczonego, doskonałego fachowca, którego niełatwo będzie zastąpić. Zabrzmiałoby to jednak nie do końca wiarygodnie, gdybym w drugim zdaniu nie dodał, że choć instytucja straciła - to jednocześnie zyskała wraz z całą branżą turystyczną kompetentnego członka administracji rządowej, który daje gwarancję prowadzenia przemyślanej polityki państwa wobec tak ważnego działu gospodarki narodowej. Zyskiem nie do przecenienia jest szansa realizacji spójnej koncepcji rozwoju rynku usług turystycznych w powiązaniu z innymi dziedzinami działalności ekonomicznej w kraju. Po latach nieskutecznych wysiłków stanęliśmy przed szansą stworzenia modelu współpracy pomiędzy wszystkimi instytucjami mającymi wpływ na rozwój turystyki. Słabością branży turystycznej był brak - mimo deklarowanej zgodności poglądów - jedności i koncentracji sił w dążeniu do wspólnego celu. Rozproszenie organizacyjne, niekonsekwencja w realizacji uzgodnień osłabiały moc wyrazu naszych argumentów, stępiały środki nacisku. Towarzyszyła temu niestabilna sytuacja polityczna, a ta z kolei nie sprzyjała właściwej dyscyplinie organizacyjnej resortu, na którym spoczywała odpowiedzialność za sprawny przebieg prac nad strategią rozwoju turystyki i przyjęcie jej przez rząd. Projekt tego dokumentu, kluczowego dla branży turystycznej, opracowany został w 2005 roku i przez długie trzy lata znany był pod roboczym tytułem „Strategia rozwoju turystyki na lata 2007-2013”.
Priorytetowym zadaniem nowej pani minister jest obecnie doprowadzenie do formalnego zatwierdzenia ostatecznej wersji Strategii przez Komitet Stały Rady Ministrów. Oczywiście po wprowadzeniu bieżących korekt w treści i pod nowym tytułem: „Strategia rozwoju turystyki na lata 2008-2014”. Drugim ważnym krokiem będzie dodanie pozytywnego impulsu, który przyspieszy powolne w ubiegłych latach tempo prac nad nowelizacją ustawy o usługach turystycznych, na którą z rosnącym zniecierpliwieniem oczekiwali polscy przedsiębiorcy turystyczni.
Deklaruję w imieniu własnym, a także - czując się upoważniony przez fakt wieloletniej współpracy - również w imieniu minister Sobierajskiej, że czynić będziemy wszystko, by sprostać pokładanym w nas oczekiwaniom. Czujemy w dwójnasób presję odpowiedzialności, ponieważ jej ciężar zwiększa dodatkowo kredyt zaufania branży turystycznej, którego w żadnym razie nie możemy zawieść. Umacniać nas będzie świadomość, że wprowadzamy w życie wspólny program, mozolnie wypracowywany przez lata. Cała branża turystyczna ma w nim autorski udział. Realizacja ustaleń również przebiegać będzie w ścisłym współdziałaniu z regionalnymi i lokalnymi organizacjami turystycznymi, przedstawicielami samorządów oraz izb gospodarczych polskich przedsiębiorców. Jednocześnie wszyscy rozumiemy, iż w niektórych obszarach efekty naszych działań widoczne będą dopiero w długiej perspektywie. Tak będzie na przykład w przypadku podzielonego na etapy, sukcesywnego wykorzystywania środków unijnych.
- W ciągu siedmiu lat od momentu powołania Polska Organizacja Turystyczna zapisała na swoim koncie dynamiczne okresy, z sukcesem działając na rzecz rozwoju polskiej turystyki, ale też bywała niedoceniana i tylko krok dzielił ją od faktycznej likwidacji.

