Interpretacje mediów
Aż chce się zadać pytanie, co jest mocną stroną Polski?
Perfekcję organizacyjną i fachowość polskiej ekipy technicznej, akustyków i specjalistów iluminacji świetlnej realizujących oficjalne otwarcie tegorocznych ITB docenili niemieccy gospodarze, składając ofertę współpracy przy najważniejszych imprezach w obiektach ICC Berlin.
Tę informację ujawnił dziennikarzom obecnym na konferencji prasowej Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz Polskiej Organizacji Turystycznej, dyrektor berlińskiego ośrodka POT Jan Wawrzyniak. To jedno z mniej znanych, choć znaczących zdarzeń, które nie docierają z reguły do przedstawicieli mediów.
Obowiązki i przywileje
Organizatorzy każdej liczącej się imprezy targowej (a także takiej, która do tego miana stara się aspirować), w trudnej grze o przykucie zainteresowania potencjalnych klientów i szerokiej publiczności, wykorzystują możliwości wybranych, liczących się na rynku wystawców – poprzez powierzenie im honorowej roli regionu lub kraju partnerskiego. Jej pełnienie wiąże się z wieloma dodatkowymi obowiązkami, ale warto się ich podjąć. Gwarantują bowiem z reguły gamę przywilejów niedostępnych dla reszty stoisk.
Szczególnie w przypadku berlińskich ITB szczycenie się mianem Kraju Partnerskiego niesie korzyści niebagatelne. Wymierne i udokumentowane. Z analiz przytoczonych przez dyrektora Wawrzyniaka wynika, że ekwiwalent medialny działań marketingowych prowadzonych przez organizatora ITB na rzecz tej edycji targów i Polski, tegorocznego Kraju Partnerskiego – osiągnął, w okresie od marca 2010 do marca 2011 roku, wartość około 55 mln euro. Podana kwota wynika z wysokości oficjalnych stawek, którymi posługują się agencje reklamowe i firmy PR przy sporządzaniu kosztorysów międzynarodowych kampanii medialnych.
Ze standardowych zestawień wynika także, że w tym okresie informacje na temat ITB 2011 i Kraju Partnerskiego dotarły do rzeszy około 19 mln specjalistów branży turystycznej. W tym samym czasie poprzez artykuły i informacje w mediach osiągnieto prawie 400 mln. kontaktów prasowych. To tylko fragment wykresu statystycznego, w którym nie ujęto jeszcze liczby widzów kanałów telewizyjnych, słuchaczy stacji radiowych i użytkowników internetu. - W ten sposób zamyka się coroczny krąg, podczas którego ITB jak gigantyczny głośnik międzynarodowej branży turystycznej nagłaśnia w świecie znaczenie Polski,jako celu podróży - podsumowywał dyrektor ITB David Ruetz.
Polska weszła do gry
Relacje zamieszczane na łamach niemieckiej prasy były obszerne, a komentarze i opinie zgodnie pozytywne. Autorzy publikacji dostrzegli zmianę polskiego wizerunku. Poświęcali wiele miejsca opisom nowoczesnej formy widowiska inaugurującego ITB. Oddawali się interpretacjom zalet przyjętej koncepcji prezentacji Kraju Partnerskiego wyróżniającej Polskę z wielonarodowej rzeszy wystawców, kładąc nacisk na sprawną i bezbłędną realizację pomysłu. Na łamach Berliner Morgenpost czytamy: „Aż chce się zadać pytanie: Śląsk, Mazury, shoping? Co jest mocną stroną Polski? Odpowiedź jest zaskakująco prosta. Wszystko. To co na pierwszy rzut oka wydaje się nieprzejrzyste, zostało przemyślane. Te sprzeczności mają intrygować i wzbudzać ciekawość. W końcu hasłem Polski jest „Move Your Imagination”. Polska rusza się, Polska jest aktywna, Polska weszła do gry.” A oto inny cytat z artykułu opatrzonego tytułem „Polska w nowym świetle” - „Move Your Imagination” to nowe motto, które przyświeca prezentacji Polski na tegorocznych targach ITB. To pachnie młodzieńczością, fantazją, odjazdem, artystyczną kreatywnością. I o to właśnie chodzi. Kto kojarzyłby dotychczas te pojęcia z Polską?”. Jednoznacznie aprobujący ton materiałów prasowych zwięźle oddają ich czołówki w rodzaju: „Polska prezentuje się jako młody i dumny kraj”, „Polska przyciąga tłumy”, „Warszawa chce konkurować z Berlinem”.
Wydawcy nie skąpili miejsca
W czasie dwóch tygodni poprzedzających targi w Niemczech ukazało się ponad 200 artykułów i reportaży. Wydawcy nie skąpili na nie miejsca oceniając wysoko ich wartość czytelniczą. Powierzchnia druku według stawek obowiązujących w działach reklamy przekroczyła grubo pół miliona euro. Uzupełnijmy dla porównania, że w latach, zanim Polska dostąpiła szansy pokazania się w głównej roli w obsadzie aktorów turystycznej sceny wystawienniczej w Berlinie - przez dwanaście miesięcy zamieszczone zostaje drukiem od półtora do dwóch tysięcy różnego rodzaju doniesień i informacji inspirowanych walorami turystycznymi naszego kraju. Dla porządku dodajmy, że opublikowanie ich w formie tradycyjnych reklam prasowych wymagałyby od zleceniodawcy przelania na konta wydawców około 12 mln euro.
Coś więcej niż pieniądze
One są istotne, ale istnieją wartości nieprzeliczalne według kursu walut.Takim, posiadającym więcej niż merkantylne znaczenie osiągnięciem kampanii poprawiającej wizerunek Polski przede wszystkim w oczach zachodnich sąsiadów, było także zdecydowane podreperowanie narodowej samooceny Polaków zamieszkujących za Odrą. Przebywający w stolicy Niemiec rodacy nie kryli dumy z sukcesu promocyjnego ojczystego kraju chwaląc walory turystyczne stron rodzinnych.
Nie byli w tym dobrym nastroju odosobnieni. Modę na Polskę podchwycili berlińscy politycy chętnie wykorzystując kontekst polskiej kampanii do wystąpień przed telewizyjnymi kamerami i pozowania fotoreporterom z symbolami polskiej turystyki w tle.
Poproszony przez niemiecką agencję informacyjną DPA o podsumowanie jednym zdaniem wystąpienia Polski na berlińskich ITB, dyrektor ośrodka POT Jan Wawrzyniak stwierdził pół żartem, pół z ubolewaniem – Żałuję, że nie jesteśmy krajem partnerskim także w roku przyszłym.
Czytaj także: „Rozsypały się zadawnione stereotypy niepochlebnie rzutujące na obraz Polski”

