Nietypowe wakacje

Wczasy w klasztorze

Gościnna brama Klasztoru Kamedułów na Bielanach pod Krakowem

Zamiast wygodnych pokoi hotelowych - cicha klasztorna cela, zamiast plaż, promenad, kawiarni, pubów i życia nocnego - kontemplacja. Taką formę wypoczynku wybiera wielu wczasowiczów, którzy zmęczeni codzienną szarpaniną szukają sposobu na wyciszenie i spadek napięcia.

Tradycja przyjmowania wędrowców do klasztorów ma już kilkaset lat. - To nic nowego. Od wielu wieków ludzie przychodzili do klasztorów, każdy klasztor ma dom dla gości – mówi przeor klasztoru w Tyńcu o. Bernard Sawiecki.

Spędzenie urlopu za murami klasztoru wymaga przede wszystkim odwagi zmierzenia się nie tylko z ciszą i odseparowaniem od wszystkiego, ale również ze swoimi myślami, które właśnie wtedy dokładnie słychać.

U kamedułów na Bielanach

Klasztor Kamedułów na Bielanach pod Krakowem oferuje program, który nie jednego by przeraził. Pobudka o godzinie 3.45,  śniadanie o 7.00, później praca w ogrodzie i kolacja o godzinie 17.00. Modlitwa nie jest obowiązkowa. Pokoje dla turystów wyposażono w wąskie drewniane łóżko, mały stolik i krzesło. Żadnej telewizji, komputerów czy radia. Taki rozkład zajęć oraz całkowite odcięcie od świata może powodować, że pobyt tam będzie testem, próbą zdyscyplinowania samego siebie.

Surowe reguły kamedułów zabraniają wchodzenia do klasztoru kobietom, dlatego jest to propozycja urlopowa tylko dla panów. - Mężczyzna przychodzi do nas po to, żeby przede wszystkim spotkać się ze sobą, z panem Bogiem, z tą piękną naturą, która otacza klasztor -  mówi przeor Kamedułów o. Ambroży Biełucha.

Mimo spartańskich warunków trudno o miejsce w spokojnych celach. Mnisi zaczęli robić nawet rezerwacje. Do urlopu za murami przyciąga zarówno egzotyka tego miejsca, jak i sami bracia, od których według turystów bije niespotykany nigdzie indziej spokój. To dobre miejsce nie tylko by odpocząć, ale też by zastanowić się nad sobą, znaleźć odpowiedź na pytania, nad którymi nie mamy zwykle czasu się zastanowić.

Mnisi nie mają żadnego cennika, pobyt w klasztorze płacany jest „co łaska”.

U kamedułek w Złoczewie

Złoczewskie kamedułki prowadzą dom pielgrzyma, do którego na duchowy wypoczynek zjeżdżają m.in. znani polscy aktorzy„Wczasy” w odosobnieniu oferują chętnym kamedułki z Klasztoru w Złoczewie. To zgromadzenie kontemplacyjne o bardzo ostrej regule. Zakonnice przez większą część dnia milczą. Rozmawiają tylko z konieczności, np. w czasie pracy. Sporadycznie wychodzą poza mury klasztorne.
Osoby, które zdecydują się na nietypowy wypoczynek, powinny przejść pozytywnie rozmowę z przeoryszą klasztoru, matką Weroniką Sowulewską i mieć rekomendację swojego proboszcza. Jednak jeśli nie mają rekomendacji, a przekonają matkę Sowulewską co do czystości swoich intencji, mogą trafić do klasztoru. - Nie zamykamy drzwi nawet przed przestępcami i największymi grzesznikami - twierdzi przełożona klasztoru.
Podczas nietypowych wakacji zakonnice oferują uczestnictwo we wspólnych modlitwach z 20 mniszkami, wśród których 15 jest po ślubach wieczystych. Można też korzystać z książek religijnych. Wypoczywający w klasztorze mają również możliwość wspólnej pracy z mniszkami w ogrodzie.
Także w tym klasztorze nie ma ustalonej opłaty, za urlop zakonnice przyjmą „co łaska”.
Komercyjny model austriacki

W górskich klasztorach na południu Austrii zarówno latem jak i zimą jest pełno ludzi. Austriacy i goście zagraniczni coraz częściej wybierają spędzanie urlopu właśnie w takich miejscach. Klasztory oferują pokoje i całodzienne wyżywienie po cenach jak w średniej klasy hotelach. Nie trzeba wstawać o świcie na modlitwy. Nie ma wyznaczonych godzin posiłków, bo w refektarzu zawsze jest pełno jedzenia. Plan dnia każdy układa sobie sam. Zazwyczaj są to spacery, bo klasztory stoją w pięknych okolicach, np. Murau czy Sankt Lambr.

(mb)

 

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit