Wartościowy wpis
Wpisanie na listę światowego dziedzictwa UNESCO stanowi cenną wizytówkę dla obiektów starających się o zainteresowanie turystów. Odpowiednio wykorzystane - przekłada się na wymierne dochody.
Przykładem jest średniowieczne, ufortyfikowane miasto Carcassonne na południu Francji, które po wpisaniu w 1997 roku na listę UNESCO odnotowało pięciokrotny wzrost liczby turystów. Władze miejscowości Albi w południowej Francji, które zabiegały przez kilkanaście lat o wpisanie na listę szacują, że liczba zwiedzających wzrośnie już w pierwszym roku o jedną czwartą. Z chwilą uznania za element światowego dziedzictwa ludzkości w 1997 roku momentalnie zyskał też Malbork.
W roku ogłoszenia nominacji Malbork zwiedziło 700 tys. turystów. Obecnie utrzymuje się na poziomie około pół miliona rocznie. Stanowi to 25 proc. więcej niż przed wpisem na listę UNESCO. Zdecydowanie liczniejszą grupą są cudzoziemcy, których w ciągu roku przyjeżdża około 100 tys., w tym połowa to nasi najbliżsi sąsiedzi zza zachodniej granicy. Tytuł nadany przez UNESCO ułatwia także gromadzenie funduszy na utrzymanie największego gotyckiego zamku świata.
Pośród obiektów na liście UNESCO znalazło się do tej pory 13 polskich. O uzyskanie kolejnych nominacji nie będzie łatwo. Jak dotąd dwukrotnie przepadała kandydatura Gdańska. Wśród polskich kandydatów znajdują się też między innymi Kanał Augustowski, prawosławne cerkwie na pograniczu z Ukrainą, przełom Dunajca, kompleks w Białowieży czy kopalnia soli w Bochni.
Dla porównania dwa nowe obiekty na liście w tym roku zyskał Meksyk: zespół prehistorycznych grot w prowincji Oaxaca oraz dawna droga łączącą stolicę kraju z południem Stanów Zjednoczonych, którą przewożono srebro. W Australii zaś za szczególnie cenny uznano zespól kilkunastu kolonialnych więzień zbudowanych w XIX wieku przez Brytyjczyków dla miejscowej ludności.
Źródło: Dziennik. Gazeta Prawna


