Przeczytane na blogu Jana Korsaka

Ręczę, że docinki i połajanki ucichną

Zbytnia powaga to zguba blogera. Pomimo to zaryzykuję. Spróbujcie przebrnąć przez ten krótki fragment. Oto on. „Duma państwowa Rosji wystosowała do uczestników Polsko-Rosyjskiego Forum Biur Podróży list, w którym deputowani podkreślają znaczenie rozwoju turystyki pomiędzy naszymi krajami i jej wielkiego wpływu na poprawę kontaktów pomiędzy mieszkańcami i zacieśnianie stosunków gospodarczych. Podobne stanowisko wyraziło także polskie MSZ”. Koniec. To tyle, i aż tyle.

Cytat pochodzi sprzed lat… siedmiu. Przytaczam te dwa zdania z notatki prasowej nie bez kozery. Dowodzą one, jak trudno przekuć w czyn wzniosłe deklaracje. Dobrze wiemy, ruch turystyczny z Rosji do Polski w ostatnich latach bliższy był określeniu mianem – bezruch. Przyczyny? Polityczne i administracyjne. Wina leży po obu stronach. I polskiej, i rosyjskiej.

Ale głowa do góry. Dzięki szczęśliwej ręce słynnego Zinedine’a Zidane’a losującego skład grupy A przyszłorocznych piłkarskich mistrzostw Europy, mecze w Polsce rozegra rosyjska drużyna. To zaś oznacza, że wielki sport przyjdzie w sukurs turystce. Nie do pomyślenia, by nasz kraj mógł zblamować się w roli niegościnnego gospodarza najbardziej medialnego wydarzenia sportowego roku na Starym Kontynencie. Na początek likwidacji muszą ulec utrudnienia wizowe. Dziennikarze rosyjskiej prasy od pewnego czasu niemiłosiernie ostrzą sobie języki na polskich placówkach konsularnych w Rosji. Nie bez racji. Powodem są odnotowywane przypadki barier w uzyskaniu przez rosyjskich turystów wiz wjazdowych do Polski i strefy Schengen. Opisywane utrudnienia istotnie mają miejsce i szkodzą wizerunkowi Polski, tym bardziej, że rzutują na ocenę stopnia organizacyjnego przygotowania naszego kraju do obsługi naprawdę wielkiej liczby kibiców i turystów z Rosji planujących pobyt w Polsce w trakcie UEFA EURO 2012. Tych ostrych prasowych połajanek jak na razie nie równoważą informacje strony polskiej o czynionych ułatwieniach dla rosyjskich turystów i możliwości korzystania z nich przez touroperatorów. A powinny. One istnieją, lecz wiedza o nich jest w Rosji nikła, i czas najwyższy, by zacząć ją wszem i wobec głosić. Wychodząc z tego założenia Polska Izba Turystyki zwróciła się do Ministerstwa Sportu i Turystyki z propozycją wspólnej kampanii informacyjnej, która upowszechni w Rosji, na Ukrainie i Białorusi potrzebną wiedzę na temat dostępności szybkich procedur wizowych, jakie stworzył Innowacyjny Program Aktywizacji Turystyki Przyjazdowej. Program, o którym mowa, Polska Izba Turystyki realizuje wspólnie z Ministerstwem Spraw Zagranicznych od w roku 2009. Rosyjskie biura podróży, które korzystają z wdrożonego systemu – nie zgłaszają zastrzeżeń. Wręcz bardzo go chwalą. Przyjęte rozwiązania wysoko oceniają też pracownicy konsulatów. Należy mieć nadzieję, że podjęte wkrótce działania promocyjne skutecznie spopularyzują praktyczne ułatwienia, jakie polska administracja rządowa wspólnie z izbą gospodarczą polskich przedsiębiorców, wprowadziła do skomplikowanych procedur wydawania wiz krajów strefy Schengen. Ręczę, że publicystyczne docinki rosyjskiej prasy ucichną wraz ze skargami ze strony rosyjskich turystów i przedsiębiorców turystycznych.