Przeczytane na blogu Jana Korsaka
Wielki sport nie istnieje bez wielkiej turystyki
No i po losowaniu. Poznaliśmy skład grup przyszłorocznego turnieju piłkarskiego w Polsce i na Ukrainie. Polska drużyna znalazła się w koszyku A. Wśród najsłabszych zespołów. Pełną emocjonalnej dramaturgii relację z Kijowa śledziłem wspólnie z niewielkim gronem podobnych mi zagorzałych kibiców futbolu. W miarę upływu czasu, gdy wszystko stawało się wiadome, jedni z nas wyli coraz donośniej – w poczuciu szczęścia, drudzy jęczeli coraz ciszej – z powodu srogiego zawodu. Radość tych pierwszych jest zrozumiała. Są pewni awansu naszych Orłów do ćwierćfinału. Bardziej poruszające jest rozczarowanie tych drugich.
Marzył im się mecz otwarcia Polska-Anglia na stadionie narodowym, najlepsze europejskie jedenastki, największe sławy piłkarskie na boiskach Wrocławia, Gdańska i Poznania. Niezliczone tłumy kibiców i turystów z zachodniej Europy bawiące się na wielkiej sportowej fecie. Tłumy, które w atmosferze zabawy zapominają o kryzysie strefy euro i konieczności oszczędzania na wydatkach. Owa budowana z wyobrażeń, pociągająca (prestiżowo i ekonomicznie) wizja, ciut przybladła. Niesłusznie. Organizacją sportowej części turnieju zajmą się specjaliści z UEFA. Na nas spoczywa obowiązek wywiązania się z obowiązków gospodarza i pokazania się od jak najlepszej strony wszystkim fanom piłkarskim, i przede wszystkim turystom, którzy lubią atmosferę międzynarodowych imprez sportowych.
Osobiście cieszę się na gości ze Wschodu. Zabiega o nich cały świat. Szczęśliwy los zdecydował, że Sborna zagra pierwsze mecze na polskich boiskach. Rosyjscy kibice są w euforii. Wierzą, że ich chłopcy są bezspornym faworytem grupy A. Na pewno stawią się, by dopingować swoich. Jedni przybędą na pokładach prywatnych boeingów inni, no cóż, skorzystają z bardziej demokratycznego środka lokomocji. Tych pierwszych zadowoli wyłącznie najwyższy standard hoteli, drudzy poprzestaną na skromniejszym noclegu. Jednak jednych i drugich łączy wspólna cecha. Lubią w podróży puścić (proporcjonalnie do zawartości portfela) sporo grosza na to i owo. Daje nam to wymarzoną okazję pochwalenia się polską ofertą usług, którą znają słabo, lub częściej – wcale. Ubolewam, że od lat kurczy się wąska strużka przepływu turystów pomiędzy naszymi krajami. Z wielu powodów. Administracyjnych i politycznych. Polska branża turystyczna nie ustaje w wysiłkach, by ten strumień poszerzyć. Ożywieniu w ruchu turystycznym ze wschodnimi sąsiadami, który uległ radykalnemu ograniczeniu z chwilą wejścia Polski do strefy Schengen, służy Innowacyjny Program Aktywizacji Turystyki Przyjazdowej, który jest efektem podpisanej przez prezesa Polskiej Izby Turystyki i ministra Spraw Zagranicznych deklaracji o współpracy w zakresie aktywizacji turystyki przyjazdowej, którą pobudzają między innymi imprezy masowe o charakterze sportowym i kulturalnym.
„Stary przyjaciel lepszy od dwóch nowych” powiedział jeden z przedstawicieli Rosyjskiego Związku Przemysłu Turystycznego. Tym metaforycznym przysłowiem wyraził nadzieję na powrót do poziomu, kiedy Polska była na jednym z trzech pierwszych miejsc zagranicznych urlopów Rosjan. Wielki sport nie istnieje bez wielkiej turystyki. Mamy szansę, by teraz tę zależność wykorzystać. Podobna prędko się nie powtórzy.

